Kogóż niedola jego dziś ciężka poruszy?

Czyjaż ręka mu z oczu gorzkie łzy osuszy?

W niebo bijącej skargi głos dziecka rzewliwy

Na swą matkę gniew ściągnie naddziadów straszliwy.

Żyj; nie potworem jesteś dzisiaj, lecz kobietą:

Miłością się twa miłość stała pospolitą;

Z Tezeja śmiercią rwie się węzeł i przyczyna,

Z której płynęła uczuć twych hańba i wina.

Hipolit dziś dla ciebie mniej strasznym się stawa40,

I, patrząc nań, nie gwałcisz najświętszego prawa.