Neptuna dawnych nauk do szczętu wyzbyłem,

Westchnienia me wstrząsają jeno leśną ciszą,

A rumaki bezczynne mych wołań nie słyszą.

Być może, że ten obraz tak dzikich płomieni

Rumieńcem za twe dzieło lica twe ocieni:

— Serca ofiary wyraz, zaiste, zbyt gruby!

Jak mało gładki więzień dla kaźni tak lubej! —

Lecz tym droższy nad takim tryumf przeciwnikiem:

Pomyśl, że obcym dla cię przemawiam językiem,

I nie odtrącaj, mimo słów niesforny wątek,