Wlokąc grot, co mą drogę krwawym śladem znaczy,

Klnąc ciebie, pani, siebie, daremnie się bronię:

Gdyś blisko jest, uchodzę; gdyś daleko, gonię.

W głębi lasów twój powab w trop ściga me kroki;

I jasnego dnia światło, i nocy pomroki,

Wszystko mym oczom obraz twój przemożny kreśli.

Tobie na łup wydając wszystkie moje myśli.

Ja sam, biedny wędrowiec, zgubiwszy mą drogę,

Szukam siebie na próżno i znaleźć nie mogę.

Łuk, dziryt, rydwan, wszystko mi dzisiaj niemiłem;