Jadę; dłużej nie gościć mi w lubej Trezenie;

W tej śmiertelnej obawie, jaka mną porusza.

Hańbiącej bezczynności nie ścierpi ma dusza.

Od pół roku rodzica z mych oczu straciwszy,

O los jego niepokój muszę czuć najżywszy,

Nieświadom ni gdzie bawi, ni jakie koleje...

TERAMENES

Gdzież jeszcze, panie, znaleźć go żywisz nadzieję?

Już, aby uspokoić twych obaw zawiązki,

Zbiegłem dwa morza, które Korynt dzieli wąski;