149. zwierzchnik nigdy nie ma prawa obciążać jednego poddanego bardziej niż innego, wówczas bowiem sprawa staje się szczegółowa i władza jego przestaje być właściwa — z pojęcia samego władzy zwierzchniczej wypływa, że może ona jedynie przedsiębrać akta o charakterze powszechności i że nie należą do jej właściwości akta zwrócone ku poszczególnym osobom, rzeczom lub działaniom. Dlatego każda jednostka jest swobodna w granicach praw i zwierzchnik nie może obciążyć poszczególnych obywateli jakimiś nakazami czy zakazami, które by nie obejmowały ogółu obywateli, a więc przynosiły jej stratę, nie równoważąc tej straty korzyścią, płynącą ze świadczeń składanych przez innych. Powszechność przedmiotowa woli powszechnej wyradza się zatem w ostatecznej analizie prawości związków społecznych. [przypis tłumacza]

150. Postawiono pytanie, w jaki sposób poszczególni ludzie, nie mając prawa rozporządzać swym własnym życiem, mogą przenieść na zwierzchnika to prawo, którego nie posiadają — Locke w Traktacie o rządzie obywatelskim. [przypis tłumacza]

151. książę — w terminologii stosowanej przez Russa „książę” oznacza władzę wykonującą prawa. [przypis tłumacza]

152. By nie stać się ofiarą mordercy, jednostka zgadza się ponieść śmierć w razie, gdyby sama stała się zbrodniarzem... — według Russa kary śmierci nie uzasadnia się przeniesieniem przez jednostki na społeczeństwo prawa nad życiem własnym. Jednostka takiego naturalnego prawa nie posiada, więc go i przenosić nie może. (U Russa zwierzchnik nie wywodzi praw swych z przeniesienia nań praw jednostek: tytułem jego władzy jest poddanie się jednostek jego woli, a nie przeniesienie nań praw). Każdy, zawierając umowę społeczną, oddał się pod kierownictwo praw i zobowiązał się do ich przestrzegania, zgadzając się równocześnie na zabezpieczające je sankcje. Poddając siebie karze śmierci, na wypadek gdyby stał się zbrodniarzem, czyni tak dla ochronienia własnego życia przed zamachami ze strony innych. Nie rozporządza więc dowolnie własnym życiem, ale je ratuje. To sofistyczne usprawiedliwienie kary śmierci nie zadowala widocznie samego Russa, skoro w dalszym ciągu stara się ją uzasadnić obroną konieczną. [przypis tłumacza]

153. wtedy właśnie zabicie pokonanego jest prawem wojny — w księdze I, rozdz. IV dowodził Russo, że prawo wojny daje prawo zniszczyć państwo prowadzące wojnę, lecz nie zabijać jego obywateli, gdy broń złożą. Tutaj wojnę prowadzi człowiek, więc prawem wojny może być zniszczony, tzn. zabity. [przypis tłumacza]

154. prawo jego w tym względzie nie jest zupełnie jasne — nie jest jasne, gdyż ułaskawienie jest aktem szczegółowym. [przypis tłumacza]

155. Akt pierwotny bowiem, za pomocą którego ciało to tworzy się i jednoczy, nie określa jeszcze wcale, co ono winno czynić, by się zachować — z rozdziałem tym przystępuje Russo do drugiej części swojego dzieła, części prawno-politycznej. Zagadnienie główne: jak urządzić państwo prawne, by mogło zachować swój byt? Rozważaniom tej części dzieła przyświecać będzie jako cel zachowanie bytu państwa prawnego. Zarówno więc bytu materialnego, jak zasad wyprowadzonych z umowy, od których przestrzegania zależy prawość państwa. Rozważania czysto dedukcyjno-normatywne ustąpią miejsca rozważaniom natury praktycznej i technicznej. Wynikiem ich nie będą normy powszechnie obowiązujące, o absolutnej wartości, ale wskazania o względnym znaczeniu, których słuszność będzie zależeć od wielu okoliczności o charakterze empirycznym. Zanim jednak Russo wyłoży swoje poglądy prawno-polityczne, raz jeszcze powtórzy to, co poprzednio wywiódł o istocie prawa i państwa prawnego. [przypis tłumacza]

156. Wszelka sprawiedliwość pochodzi od Boga (...) gdybyśmy jednak umieli otrzymywać ją z tak wysoka, nie potrzebowalibyśmy ani rządu, ani praw... — idee dobra, sprawiedliwości są absolutne i wieczne, ale by zrealizować się, muszą być ujęte w prawa pozytywne, które opatrzone sankcjami, mogą być wymuszane. W ten tylko sposób zapanuje sprawiedliwość nad rzeczywistymi stosunkami, stanie się regułą, faktycznie stosowaną przez wszystkich ludzi wzajemnie wobec siebie. W stanie natury nie można mówić o sprawiedliwości, nie ma w nim ani praw, ani obowiązków. Sprawiedliwość może się realizować dopiero w stanie społecznym. [przypis tłumacza]

157. Czymże jednak w końcu jest prawo? Dopóki będziemy zadowalać się podkładaniem pod to słowo metafizycznych jedynie idei... — ustęp ten zwrócony jest przeciw Monteskiuszowi, który, choć w I księdze Ducha praw bada różne znaczenia słowa prawo, nie daje dokładnej definicji prawa państwowego i zdaje się je wiązać z prawem natury. Według Russa, prawa przyrody nie są prawami w znaczeniu normatywnym. Również prawo natury, jako biorące za punkt wyjścia metafizyczną naturę człowieka, nie może służyć za podstawę logiczną praw, którymi się rządzą społeczeństwa. Prawo społeczne jest czymś odrębnym i samoistnym, i by je zdefiniować, należy dokładnie określić, jaką ma mieć formę i treść. [przypis tłumacza]

158. Gdy jednak cały naród stanowi o całym narodzie, ma jedynie na uwadze samego siebie (...) Ten właśnie akt nazywam prawem... — w Listach pisanych z Góry podaje Russo następującą lapidarną definicję prawa: „Prawo jest publicznym i uroczystym oświadczeniem woli powszechnej, odnośnie do przedmiotu wspólnego interesu”. W tej definicji brak jednak momentu podmiotowej powszechności woli powszechnej. [przypis tłumacza]