139. Solon (ok. 640–ok. 560 p.n.e.) — ateński polityk, reformator i poeta; wprowadzone przez niego zmiany położyły fundamenty pod rozwój ustroju demokratycznego. [przypis edytorski]
140. Numa Pompiliusz (753–673 p.n.e) — legendarny drugi król Rzymu, następca Romulusa, organizator życia religijnego w Rzymie. [przypis edytorski]
141. Serwiusz Tuliusz (VI w. p.n.e.) — szósty król Rzymu (578–534 p.n.e); wg tradycji przeprowadził reformę ustrojową, dokonując podziału społeczeństwa na klasy według posiadanego majątku. [przypis edytorski]
142. Ważną więc jest rzeczą dla otrzymania prawdziwego brzmienia woli powszechnej, by w państwie nie było częściowych związków (...) Jeżeli istnieją już częściowe zrzeczenia, trzeba mnożyć ich liczbę — jednym z naczelnych przykazań polityki Russa jest, że w społeczeństwie nie powinno być odrębnych ugrupowań, wciskających się ze swymi interesami między jednostkę a ogół. Przeciwnie Monteskiusz, uważał właśnie za warunek równowagi politycznej istnienie ciał pośrednich, wzajemnie się hamujących. Według Russa ugrupowania takie, jeśli już być mają, niech będą liczne, by ich wole mogły znosić się wzajemnie, przeciwstawiając się sobie, i pozwalały w ten sposób na wydobycie się woli powszechnej. [przypis tłumacza]
143. O granicach władzy zwierzchniej — rozdział ten — niezmiernie zawiły, uznany przez Fagueta jako niedający się rozplątać — przynosi nareszcie rozwiązanie ciągle dotychczas jeszcze zawieszonego bez ostatecznej odpowiedzi problemu pogodzenia wolności człowieczej z więzami prawnymi, nakładanymi przez społeczeństwo. Dotychczas Russo dorzucał poszczególne cegiełki do tego związania lub też, antycypując właściwe wywody, operował ich gotowymi rezultatami i w ten sposób zasłaniał ciągle jeszcze otwartą próżnię. Obecnie przeprowadzi całe rozumowanie, a tym samym zamknie koło rozważań dotyczących legitymacji społeczeństwa. Tok myśli jest następujący: Przyrodzonym prawem człowieka, z charakteru swego niezależnym od społeczeństwa, jest wolność. Społeczeństwo zatem musi je uszanować. Wolność człowieka w społeczeństwie nie polega na tym, że rzekomo odstąpił on tylko cząstkę swej wolności, a poza tym pozostał wolny: przeciwnie, człowiek oddaje się całkowicie całości, a władza jej nad nim jest nieograniczona i absolutna. Mimo to jednak jest on wolny, a to dlatego, że społeczność pozostaje pod kierownictwem woli powszechnej, a władza najwyższa, zwierzchnicza, jest tylko wyrazicielką tej woli powszechnej. Panowanie woli powszechnej sprawia zatem, że człowiek pozostaje wolny w społeczeństwie. Dzięki czemu tak? Dzięki temu, że człowiek, słuchając woli powszechnej, słucha samego siebie. Wola powszechna jest bowiem wyrazem racjonalnego dobra całości, będącego równocześnie racjonalnym dobrem wszystkich jej członków, jest wyrazem wspólnego wszystkim interesu, solidarności i wzajemnego przenikania się interesów jednostek. Dlatego każdy rozumny człowiek musi chcieć tego, na co wskazuje wola powszechna, w przeciwnym bowiem razie musiałby nie chcieć własnego dobra, co byłoby niedorzecznością. Forma przejawiania woli powszechnej daje zabezpieczenie, że wola powszechna zatrzyma w swych realizacjach tę swą właściwość, że zmierzając do korzyści całości, jest równocześnie korzystna dla wszystkich jednostek. Może się mianowicie przejawiać jedynie w formie norm ogólnych, abstrakcyjnych, obejmujących wszystkich bez wyjątku obywateli i stanowiących równe dla wszystkich obowiązki. Wskutek tego każdy obywatel, spełniając nałożone nań przez wolę powszechną świadczenie, może być pewny, że inni złożą tę samą ofiarę i że stratę, jaką poniósł, świadcząc, odzyska w formie korzyści, jaką wyciągnie dla siebie z ofiar innych. Przedmiotowa zatem powszechność woli powszechnej (praw), równość wszystkich obywateli wobec prawa, jest najważniejszą gwarancją zgodności obowiązków, nakładanych przez nie z korzyścią osobistą obywateli, powodem tego, że obywatel, poddając się prawom, zawsze poddaje się tylko własnej racjonalnej woli, dążącej do jego własnego dobra. Drugą gwarancję stanowi istotna (podmiotowa) powszechność woli powszechnej, dzięki której w akcie zwierzchniczym, przejawiającym tę wolę, współdziała cały naród w osobach wszystkich obywateli. Rozumowanie skończone: Dzięki woli powszechnej sprzeczność wolności naturalnej z niewolą społeczną została usunięta, ważność umowy społecznej została stwierdzona, obowiązek społeczny ustalony, społeczeństwo usprawiedliwione. [przypis tłumacza]
144. Tak jak natura daje każdemu człowiekowi absolutną władzę nad jego członkami (...) ta właśnie władza, kierowana przez wolę powszechną, nosi, jak powiedziałem, nazwę zwierzchnictwa — stwierdzenie absolutystycznego charakteru władzy zwierzchniczej. [przypis tłumacza]
145. Idzie o dobre rozróżnienie odnośnych praw obywateli i zwierzchnika — uważny czytelniku, nie śpiesz się z oskarżeniem mnie tutaj o sprzeczność. Nie mogłem jej uniknąć w terminach z powodu ubóstwa języka; lecz poczekaj. [przypis autorski]
146. dobre rozróżnienie odnośnych praw obywateli i zwierzchnika, oraz obowiązków, jakie pierwsi mają wypełniać w charakterze poddanych, od prawa przyrodzonego, z którego powinni korzystać w charakterze ludzi — przeciwstawienie społecznych praw i obowiązków jednostek — prawu przyrodzonemu jednostki, od społeczeństwa niezależnemu, tzn. wolności. (Russo wolność nazywa „prawem” — chociaż o prawach można mówić tylko w społeczeństwach, a wolność ma przedspołeczny charakter — z powodu „ubóstwa języka”. Wolność jest samą istotą człowieka, naturą jego raczej, niż prawem). Zdaniem tłumacza, ustęp ten ma na celu uprzytomnić czytelnikowi naczelny problem pogodzenia wolności z niewolą przez sprawiedliwość oraz zaznaczyć przebytą dotychczas drogę. Wiemy już, że wolność musi być utrzymana, jeśli umowa społeczna ma być ważna, wiemy, że ta wolność polega na słuchaniu samego siebie. Wiemy, że prawo zwierzchnika nad poddanymi jest nieograniczone, że poddani mają bezwzględny obowiązek wypełniać rozkazy zwierzchnika. Poddani są więc w niewoli zwierzchnika. Wiemy wreszcie, że te same osoby, które są poddanymi, są także obywatelami, powołanymi do uczestniczenia w absolutyzmie zwierzchnika. Wiemy jednak, że to uczestnictwo nie czyni jeszcze jednostki wolną, gdyż przy zastosowaniu zasady większości jednostka może być zmajoryzowana i zmuszona do słuchania woli obcej, niebędącej jej wolą. Prawa polityczne nie są więc rekompensatą wolności przyrodzonej. Gdzież zatem wyjście? [przypis tłumacza]
147. każdy pozbywa w drodze układu społecznego jedynie tę część swojej mocy, swoich dóbr, swej wolności, której wspólnota potrzebuje dla swego użytku; należy się jednak zgodzić także na to, że sam zwierzchnik jest sędzią tego, co dlań jest ważne — Locke twierdził, że jednostka odstępuje społeczeństwu tyle tylko ze swej wolności, ile jest niezbędne dla jego istnienia i należytego funkcjonowania. Dla Locke’a zwierzchnik jest ograniczony przez naturalne, niepozbywalne prawa jednostki. Russo dowiódł już poprzednio, że zwierzchnik ma władzę absolutną. Weźmie on oczywiście tyle tylko z wolności jednostek, ile będzie potrzeba dla dobra całości, sam jednak wyłącznie sądzi o rozmiarach tej potrzeby, i nie ma żadnych granic prawnych, przed którymi musiałby się zatrzymać. Wolność jednostki w społeczeństwie nie polega na skrępowaniu zwierzchnika. [przypis tłumacza]
148. zwierzchnik jednak nie może nałożyć na poddanych kajdan niepotrzebnych wspólnocie; nie może nawet chcieć tego, albowiem pod panowaniem praw rozumu nic nie dzieje się bez przyczyny... — zwierzchnik jest wyrazicielem woli powszechnej, nie może więc ex definitione stanowić niczego, czego nie wymagałaby potrzeba całości. Niemożność ta jest jednak natury czysto logicznej, a nie prawnej, tzn. że zwierzchnik nie ma żadnego obowiązku tak nie czynić, a jedynie jego pojęciowe granice nie pozwalają mu na to, gdyż stałby się czymś innym, niż jest. Następne ustępy rozwijają własną teorię Russa, rozwiązującą problem naczelny. [przypis tłumacza]