Czuję trudność projektu wyzwolenia waszego ludu. Obawiam się nie tylko źle zrozumianego interesu, miłości własnej i przesądów panów. Po pokonaniu tej przeszkody obawiałbym się wad i podłości poddanych. Wolność jest potrawą pożywną, ale trudno strawną: trzeba bardzo zdrowych żołądków, by ją znieść115. Śmieję się z tych spodlonych narodów, które, podburzane przez spiskowców, śmią mówić o wolności, nie mając nawet pojęcia o niej, a mając serca pełne wszystkich wad niewolników, wyobrażają sobie, iż wystarcza buntować się, aby być wolnym. Dumna i święta Wolności! Gdyby ci biedacy mogli cię poznać, gdyby wiedzieli, za jaką cenę nabywa się ciebie i zachowuje, gdyby czuli, o ile prawa twoje są surowsze niż twarde jarzmo tyranów — ich słabe dusze, niewolnice namiętności, które musiałoby się zdusić, lękałyby się ciebie stokroć więcej aniżeli niewoli; ze strachem uciekałyby przed tobą, jak przed ciężarem, który by je mógł zgnieść116.
Wyzwolić lud polski, to przedsięwzięcie wielkie i piękne, ale śmiałe, niebezpieczne i którego nie można podejmować bez rozwagi. Wśród ostrożności, jakie zachować należy, jest jedna niezbędna, a wymagająca czasu; to przede wszystkim uczynić poddanych, których chce się wyzwolić, godnymi wolności i zdolnymi do jej zniesienia. Poniżej przedstawię jeden ze sposobów, jakich można w tym celu użyć. Śmiałością z mojej strony byłoby ręczyć za jego skuteczność, aczkolwiek o niej nie wątpię. Jeżeli jest jakiś lepszy sposób, to go zastosujcie. Ale jakikolwiek byłby to sposób, pamiętajcie, że poddani są takimi samymi ludźmi jak wy, że mają w sobie materiał, by stać się tym, czym wy jesteście: przede wszystkim pracujcie nad wydobyciem z nich w tym celu tego ludzkiego materiału i dopiero po wyzwoleniu ich dusz wyzwólcie ich ciała. Możecie być pewni, że bez tych przygotowań dzieło wasze nie powiedzie się szczęśliwie.
(VII.) Sposoby utrzymania konstytucji
Jak ustawodawstwo europejskie w ogóle, tak i polskie ustawodawstwo wytworzone zostało stopniowo z różnych kawałków i części. W miarę jak spostrzegano jakieś nadużycie, wydawano ustawę, aby mu zapobiegać. Z tej ustawy rodziły się nowe nadużycia, które znowu trzeba było naprawiać. Ten sposób postępowania nie ma wcale końca, a prowadzi do najstraszniejszego ze wszystkich nadużyć, tj. do osłabienia siły praw na skutek ich mnogości117.
Osłabienie władzy ustawodawczej w Polsce nastąpiło w sposób szczególny, a może jedyny: utraciła moc swoją, choć nie została ujarzmiona. W tej chwili jeszcze władza ustawodawcza zachowuje cały swój autorytet; jest bezczynna, ale nie ma nad sobą nikogo. Sejm jest tak samo zwierzchniczy, jak był nim przy swoim ustanowieniu. A jednak nie ma siły: nikt nad nim nie panuje, ale i nikt go nie słucha. Stan ten zasługuje na uwagę i wymaga zastanowienia. Cóż ochroniło dotąd władzę prawodawczą? Oto ustawiczna obecność prawodawcy. To częstość sejmów, to częste odnawianie się składu posłów utrzymały republikę. Anglia, zażywająca pierwszej z tych korzyści, straciła wolność swą dlatego, że zaniedbała drugą. Ten sam parlament trwa tak długo, że dworowi, który wyczerpałby swe środki, chcąc go co roku kupować, opłaca się kupić go na siedem lat — czego też robić nie omieszkuje118. To pierwsza dla was nauka.
Drugim powodem, dzięki któremu władza ustawodawcza utrzymała się w Polsce, jest naprzód podział władzy wykonawczej, udaremniający jej depozytariuszom łączne działanie w celu uciśnienia legislatywy, a następnie częste przechodzenie władzy wykonawczej w coraz to inne ręce, co udaremniło jakikolwiek jednolity system uzurpacji. Każdy z królów stawiał w czasie swego panowania kilka kroków ku władzy arbitralnej, ale elekcja zmuszała jego następcę do cofnięcia się, nie pozwalając mu posuwać się dalej, a pacta conventa119 zniewalały każdego króla, by zaczynając panowanie, wychodził z tego samego punktu, tak że pomimo zwykłej skłonności do despotyzmu nie było żadnego rzeczywistego w tym kierunku postępu.
To samo było z ministrami i dostojnikami. Wszyscy oni, niezależni od senatu i od siebie wzajemnie, mieli w odnośnych swoich wydziałach nieograniczoną władzę; ale — pomijając to, że stanowiska te wzajemnie się równoważyły — nie będąc dziedziczne w tych samych rodzinach, nie dawały im żadnej bezwzględnej siły i każda władza, choćby przywłaszczona, zawsze wracała do swego źródła. Inaczej miałyby się rzeczy, gdyby cała władza wykonawcza należała czy to do jednego jedynego ciała, jak senat, czy to do jednej jakiejś rodziny, na skutek dziedziczności korony. Ta rodzina, względnie to ciało, przygniotłoby prawdopodobnie prędzej czy później władzę ustawodawczą i w ten sposób poddałoby Polaków pod jarzmo, które dźwigają wszystkie narody, a od którego oni jedni są wolni; bo Szwecji już nie liczę120. — Druga nauka.
To jest korzyść, bezsprzecznie wielka — a oto niedomaganie nie mniej wielkie: władza wykonawcza, podzielona między kilka jednostek, nie ma harmonii między swymi częściami, co powoduje ustawicznie szarpanie, niedające się pogodzić z dobrym porządkiem. Każdy z depozytariuszów pewnej części tej władzy, na mocy takiej władzy cząstkowej wynosi się pod każdym względem nad urzędników i prawa. Wprawdzie uznaje władzę sejmu, ale uznając tę władzę jedynie, w czasie rozwiązania sejmu nie uznaje żadnej; gardzi sądami i lekceważy ich wyroki. Jest to rodzaj małych despotów, którzy wprawdzie nie uzurpują we właściwym znaczeniu władzy najwyższej, niemniej jednak w szczegółach uciskają obywateli i dają zgubny, aż nadto naśladowany przykład gwałcenia praw i wolności obywateli bez żadnych skrupułów i obaw121.
Sądzę, że to jest pierwsza i główna przyczyna panującej w Polsce anarchii. Widzę tylko jeden sposób na usunięcie tej przyczyny. Nie jest nim uzbrojenie poszczególnych sądów w siłę publiczną przeciw tym małym tyranom: siła ta bowiem, to źle zarządzana, to znów przez wyższą siłę opanowana, mogłaby wywołać niepokoje i zaburzenia, zdolne wyrodzić się stopniowo w wojny domowe; ale sposobem tym jest wyposażenie pełnią władzy wykonawczej ciała czcigodnego i stałego, jakim jest senat, zdolnego dzięki swemu autorytetowi i swej spójności utrzymać przy wypełnianiu obowiązków magnatów, którzy by chcieli się od nich uchylić. Ten środek wydaje mi się skuteczny i z pewnością byłby taki, jednak przedstawiałby straszliwe i bardzo trudne do uniknięcia niebezpieczeństwo; albowiem, jak można przekonać się z Umowy społecznej, każde ciało, które jest depozytariuszem władzy wykonawczej, dąży usilnie i trwale do ujarzmienia władzy prawodawczej i osiąga to wcześniej czy później122.
Dla zaradzenia temu złu, radzą wam123 podzielić senat na kilka rad albo departamentów, którym przewodniczą ministrowie stojący na ich czele; taki minister, zarówno jak członkowie każdej z izb, po upływie oznaczonego czasu zmieniałby się i ustępował wraz z ministrami innych departamentów. Ta idea może być dobra; jest to idea ks. de Saint-Pierre, a rozwinął on ją dobrze w swojej Polysynodii124. W ten sposób podzielona i zmieniająca się władza wykonawcza będzie lepiej poddana legislatywie, a różne części administracji będą bardziej zgłębiane i lepiej prowadzone oddzielnie. Nie liczcie jednak zbytnio na ten środek; jeżeli te rady zawsze będą oddzielone, to nie będzie między nimi porozumienia i wkrótce, przeszkadzając sobie, zużywać będą nawzajem wszystkie swe siły przeciwko sobie, dopóki jedna z nich nie weźmie góry i wszystkich nie opanuje; jeżeli zaś uzgodnią się i porozumieją, w rzeczywistości jedno ciało utworzą i będą mieć tylko jednego ducha, tak jak obie izby jednego parlamentu; a uważam za rzecz najzupełniej niemożliwą, by potrafiły wzajemną niezawisłość i równowagę między sobą tak dobrze utrzymać, żeby w końcu nie utworzył się ośrodek czy ognisko administracji, w którym wszystkie poszczególne siły połączą się dla uciśnienia władzy najwyższej. Prawie we wszystkich naszych republikach rady dzielą się tak właśnie na departamenty, które były pierwotnie wzajemnie od siebie niezależne, ale wkrótce takimi być przestały.