Ten podział na izby albo departamenty jest wynalazkiem nowożytnym. Starożytni, wiedzący lepiej niż my, w jaki sposób zachowuje się wolność, nie znali tego środka. Senat rzymski zarządzał połową znanego świata, a nie miał nawet pojęcia o takim podziale. Senat ten jednak nigdy nie doszedł do pognębienia władzy prawodawczej, aczkolwiek senatorowie byli dożywotni: ale bo też prawa miały cenzorów125, lud miał trybunów126, a senat nie wybierał konsulów.

Aby administracja była silna, dobra i spełniała należycie swe zadania, cała władza wykonawcza winna pozostawać w jednych rękach; nie wystarcza jednak, żeby te ręce się zmieniały, trzeba by działały ile możności tylko przed oczyma ustawodawcy i by ustawodawca nimi kierował. Oto cała tajemnica, jak zapobiec uzurpacji.

Dopóki stany będą się zbierały i dopóki posłowie często będą się zmieniali, trudno będzie senatowi czy królowi pognębić czy uzurpować władzę prawodawczą. Rzecz godna uwagi, że dotychczas królowie nie próbowali zwoływać sejmów rzadziej, aczkolwiek nie byli zmuszeni, tak jak angielscy królowie, zwoływać ich często pod grozą braku pieniędzy. Widocznie albo sprawy były zawsze w stanie przełomu, który sprawiał, że władza królewska nie wystarczała, by mu zaradzić, albo królowie upewniali się przez kaptowanie127 sejmików, że zawsze będą mieli większość posłów do swego rozporządzenia, albo też dzięki liberum veto byli zawsze pewni, że zdołają wstrzymywać rozprawy, które mogłyby im się nie podobać, i dowolnie sejmy rozwiązywać. Skoro braknie tych wszystkich powodów, należy oczekiwać, że król albo senat, albo i król i senat razem, będą czynić wielkie wysiłki, by uwolnić się od sejmów i by one zbierały się o ile możności jak najrzadziej. Oto czemu trzeba przede wszystkim zapobiec i przeszkodzić. Środek proponowany jest jedyny; jest prosty i musi być skuteczny. Dziwne, że przed Umową społeczną128, w której go podaję, nikt o nim nie pomyślał.

Jedną z największych niekorzyści wielkich państw, która sprawia, że w państwach tych bardzo trudno wolność zachować, jest to, że w nich władza ustawodawcza nie może przejawiać się sama przez się, ale może działać tylko przez pełnomocnictwo129. Ma to złe i dobre strony, ale złe przeważają. Ustawodawcy w pełnym składzie nie można skorumpować, ale łatwo go oszukać. Jego przedstawicieli trudno oszukać, ale łatwo skorumpować i rzadko się zdarza, by ich nie skorumpowano. Macie przed oczyma przykład parlamentu angielskiego i — dzięki liberum veto — przykład własnego parlamentu narodowego. Otóż można oświecić tego, kto się myli, ale jak powstrzymać tego, który się sprzedaje? Nie znając stosunków polskich, założyłbym się o skarby świata, że światlejszy jest sejm, a cnotliwsze są sejmiki.

Widzę dwa środki, by zapobiec temu straszliwemu złu korupcji, zamieniającemu organ wolności w narzędzie niewoli.

Pierwszy to — jak powiedziałem — częstość sejmów, która powoduje częstą zmianę przedstawicieli, a tym samym sprawia, że uwiedzenie ich jest kosztowniejsze i trudniejsze. Pod tym względem wasza konstytucja warta więcej niż angielska i skoro się usunie, ewentualnie zmodyfikuje liberum veto, nie widzę żadnej zmiany, którą by w niej należało przeprowadzić, oprócz może tej, by dodać pewne utrudnienia co do wyboru tych samych posłów do sejmów następujących po sobie i zapobiec, aby ich wielokrotnie wybierano. Poniżej powrócę jeszcze do tego punktu.

Drugi środek polega na zobowiązaniu przedstawicieli, by ściśle trzymali się instrukcji i składali mocodawcom dokładne rachunki z zachowania się swego na sejmie130. Tutaj mogę tylko wyrazić podziw dla niedbalstwa, obojętności i — śmiem powiedzieć — głupoty narodu angielskiego, który wyposażywszy swoich posłów w najwyższą władzę, nie nakłada im żadnych cugli, mogących regulować użytek, jaki robią z tej władzy przez przeciąg całych siedmiu lat trwania swych pełnomocnictw.

Widzę, że Polacy nie czują dostatecznie znaczenia swych sejmików, ani tego wszystkiego, co im zawdzięczają, ani tego, co przez nie mogą osiągnąć, rozszerzając ich władzę i nadając im bardziej ustaloną formę. Co do mnie, jestem przekonany, że jak konfederacje uratowały ojczyznę, tak sejmiki ją zachowały, i że one to stanowią prawdziwe palladium131 wolności.

Instrukcje poselskie winny być przygotowane z wielką starannością, zarówno co do punktów zapowiedzianych w uniwersałach132, jak co do bieżących potrzeb państwa czy prowincji, a to przez komisję pod przewodnictwem, jeśli już tak ma być, marszałka sejmiku, ale składającą się zresztą133 z członków wybranych większością głosów; a szlachta winna się rozejść dopiero po odczytaniu, przedyskutowaniu i zatwierdzeniu na pełnym zebraniu tych instrukcji. Prócz oryginału instrukcji, wręczonego posłom wraz z pełnomocnictwem, powinien pozostać w rejestrach sejmiku odpis ich podpisany przez posłów. Na podstawie owych instrukcji posłowie po powrocie mają zdawać ze swego zachowania się sprawę na sejmikach relacyjnych — które należy bezwzględnie przywrócić — a na podstawie tych sprawozdań powinno się posłów albo wyłączać od wszelkiego następnego posłowania, albo też uznawać od razu za wybieralnych, o ile wypełnili instrukcje ku zadowoleniu swych mocodawców. Ten egzamin jest sprawą niesłychanej wagi; nigdy nie można mu poświęcić zbyt bacznej uwagi i dość silnie akcentować jego znaczenia. Trzeba, by poseł przy każdym słowie w sejmie wypowiedzianym, przy każdym kroku swoim z góry już widział się w obliczu swych mocodawców i by czuł wpływ, jaki ich sąd wywrze zarówno na jego projekty dalszej kariery, jak na szacunek dlań ze strony rodaków, niezbędny do urzeczywistnienia tych projektów; boć przecie naród wysyła posłów na sejm nie po to, by tam wygłaszali swoje osobiste poglądy, lecz by wypowiadali wolę narodu. Takie wędzidło jest bezwzględnie konieczne, aby utrzymać posłów w granicach ich obowiązków i zapobiec wszelkiej, skądkolwiek wychodzącej korupcji. Cokolwiek można by o tym powiedzieć, nie widzę w takim skrępowaniu żadnej strony ujemnej, skoro izba posłów, nie mając, względnie nie mogąc mieć żadnego udziału w poszczególnych sprawach administracji, nie może nigdy zajmować się jakąś nieprzewidzianą sprawą; a zresztą, byleby tylko poseł nie uczynił nic przeciw wyraźnej woli swych mocodawców, nie wezmą mu za zbrodnię, jeżeli jako dobry obywatel objawi swą opinię w jakiejś nieprzewidzianej przez nich materii, co do której nic nie postanowili. Dodam wreszcie, że choćby takie poddanie posłów instrukcjom łączyło się istotnie z jakimiś niekorzyściami, to i tak jeszcze nie można by się zawahać wobec tej ogromnej korzyści, że prawo będzie zawsze tylko rzeczywistym wyrazem woli narodu.

Ale po zastosowaniu tych ostrożności nie mogą także powstać nigdy spory kompetencyjne między sejmem a sejmikami, a skoro jakieś prawo zostanie wniesione na sejm pełny, nie przyznaję sejmikom nawet prawa protestu. Niech ukarzą swych posłów, niech ich nawet, jeśli trzeba, skażą na ucięcie głowy, jeśli sprzeniewierzyli się swym obowiązkom, ale niech słuchają zupełnie, zawsze, bez wyjątku, bez protestu; niech ponoszą sprawiedliwie karę za swój zły wybór; mogą zresztą, o ile uznają to za stosowne, wnieść na przyszłym sejmie tak silne przedstawienia, jak im się tylko spodoba.