Sejmy, zbierające się często, nie potrzebują trwać zbyt długo, a sześć tygodni trwania zdaje mi się wystarczać dla zwyczajnych potrzeb państwa. Ale stanowiłoby to sprzeczność, gdyby najwyższa władza narzucała samej sobie pęta, zwłaszcza gdy spoczywa bezpośrednio w rękach narodu. Bardzo dobrze, niechaj trwanie sejmów zwyczajnych określi się nadal na sześć tygodni, ale zawsze od zgromadzenia będzie zależało przedłużyć ten termin w drodze szczególnej uchwały, skoro sprawy będą tego wymagały134. W końcu bowiem, jeżeli sejm, z natury swojej stojący ponad prawem, powie: „Chcę pozostać”, któż mu odpowie: „Nie chcę, byś zostawał”? W jednym tylko wypadku, jeśliby sejm jakiś chciał trwać dłużej niż dwa lata, nie będzie mógł tego uczynić; jego mandaty wygasłyby, a mandaty drugiego sejmu rozpoczęłyby się z początkiem trzeciego roku. Sejm, który wszystko może, może bezsprzecznie postanowić dłuższy odstęp czasu pomiędzy dwoma sejmami; ale to nowe prawo mogłoby odnosić się tylko do następnych sejmów, a sejm, który by je uchwalił, nie może z niego korzystać. Zasady, z których wyprowadzają się powyższe reguły, zostały ustalone w Umowie społecznej135.
Co się tyczy sejmów nadzwyczajnych, to dobry porządek wymaga istotnie, by przypadały rzadko i by je zwoływano tylko dla pilnych konieczności. Skoro król uważa, że konieczności takie zachodzą, powinno się mu — wyznaję — wierzyć; ale konieczności takie mogą zachodzić, a król może nie zgadzać się z tym, że zachodzą; trzebaż wówczas, by senat rozstrzygał? W wolnym państwie należy przewidzieć wszystko, co mogłoby zagrażać wolności. O ile utrzymają się konfederacje, mogą w pewnych wypadkach zastępować sejmy nadzwyczajne; ale jeżeli zniesiecie konfederacje, koniecznie trzeba te sejmy unormować.
Wydaje mi się niemożliwe, żeby prawo mogło ustalić racjonalnie czas trwania sejmów nadzwyczajnych, bo to zależy bezwzględnie od natury spraw, dla których się je zwołuje. Zazwyczaj konieczny jest pośpiech, ale że pośpiech to względny, stosownie do materii, które mają być załatwione, a nie idą w porządku spraw bieżących, z góry więc nic tutaj nie da się postanowić; a można by się znaleźć w takim położeniu, w którym zależałoby na tym, żeby sejm był zgromadzony tak długo, dopóki to położenie nie uległoby zmianie, względnie dopóki termin sejmu zwyczajnego nie spowodowałby wygaśnięcia mandatów sejmu nadzwyczajnego.
Dla zaoszczędzenia czasu, tak drogiego na sejmach, należałoby postarać się o usunięcie z tych zgromadzeń rozpraw próżnych, nieprzydatnych na nic, jak tylko na marnowanie czasu. Zapewne, trzeba na sejmach nie tylko ładu i porządku, ale także ceremoniału i majestatu. Pragnąłbym nawet, by temu punktowi poświęcono specjalne staranie i by odczuto straszną nieprzyzwoitość tego, że patrzy się na to, jak widok broni profanuje sanktuarium praw. Polacy, czyliż136 jesteście bardziej wojowniczy niż Rzymianie? A przecież nigdy, nawet podczas największych zamieszek w ich republice, widok miecza nie splamił komicjów137 ani senatu. Ale chciałbym także, by zajmując się tylko sprawami ważnymi, unikano wszystkiego, co równie dobrze dałoby się załatwić gdzie indziej. Na przykład rugi, tzn. badanie prawomocności mandatów poselskich, to czas stracony na sejmie — nie dlatego, jakoby owo badanie miało być samo w sobie rzeczą mało ważną, ale dlatego, że można je przeprowadzić równie dobrze, a nawet lepiej, w tych miejscowościach, w których posłowie zostali wybrani, gdzie są najbardziej znani i gdzie znajdują się wszyscy ich współzawodnicy. Właśnie w ich województwach, na sejmiku, który ich wybiera, można stwierdzić ważność wyboru lepiej i w krótszym czasie, tak jak to dzieje się względem komisarzy radomskich i deputatów trybunalskich138. Gdy to nastąpi, sejm winien przyjąć posłów bez dyskusji, na podstawie okazanego przez nich laudum139, a to nie tylko dla uniknięcia przeszkód, mogących opóźnić wybór marszałka, ale zwłaszcza dla uniknięcia intryg, którymi senat lub król mogliby krępować wybory i szykanować niemiłe im osoby. To, co właśnie zdarzyło się w Londynie, jest nauką dla Polaków. Dobrze wiem, że ów Wilkes140 jest tylko warchołem, ale przykład wyrugowania go utorował już drogę i odtąd będzie się przyjmowało do Izby Gmin141 tylko osoby dla dworu miłe.
Należałoby zacząć od zwrócenia większej uwagi na dobór członków mających głos na sejmikach. W ten sposób łatwiej byłoby odróżnić członków posiadających bierne prawo wyborcze. Złota Księga wenecka142 stanowi tutaj wzór do naśladowania z powodu ułatwień, jakie przynosi. Byłoby rzeczą wygodną i łatwą prowadzić w każdym grodzie dokładny wykaz wszystkich szlachciców, którzy przy wymaganych warunkach mieliby przyznany wstęp i głos na sejmikach; wpisywano by ich do rejestru powiatowego, w miarę jak osiągają wymagany przez prawo wiek, a tych, których należałoby wyłączyć od udziału w sejmikach, wykreślano by, skoro tylko zasłużą na to, zaznaczając przyczynę wyłączenia. Na podstawie tych rejestrów, którym należałoby nadać charakter urzędowy, łatwo byłoby wyróżnić zarówno prawowitych członków sejmików, jak osoby uprawnione do wyboru na posła; a długość rozpraw na ten temat skróciłaby się znacznie.
To pewna143, że lepsza dyscyplina na sejmach i sejmikach byłaby rzeczą bardzo pożyteczną, ale — nigdy zbyt często tego powtarzać nie mogę — nie trzeba pragnąć równocześnie dwóch rzeczy przeciwnych. Dyscyplina jest dobrą rzeczą, ale wolność warta więcej, a im bardziej będziecie krępować wolność formami, tym więcej owe formy nastręczą sposobności do uzurpacji. Wszystkie formy, jakich użyjecie, by zapobiec rozluźnieniu porządku prawodawczego, jakkolwiek same w sobie dobre, zostaną użyte prędzej czy później na jego pognębienie. Wielkim złem są długie i próżne mowy, marnujące czas tak drogi, ale gorsze to, jeżeli dobry obywatel nie śmie mówić, gdy ma coś pożytecznego do powiedzenia. Skoro na sejmach tylko niektóre usta będą mogły przemawiać i skoro nie będzie im wolno powiedzieć wszystkiego, niebawem będą mówić to tylko, co może podobać się możnym.
Po przeprowadzeniu koniecznych zmian w mianowaniu na urzędy i w rozdawnictwie łask prawdopodobnie mniej będzie i mów próżnych, i pochlebstw, pod tą formą skierowanych do króla. Aby do pewnego stopnia usunąć zagmatwanie i plątaninę w słowach, można by przecież zobowiązać każdego mówcę do wygłoszenia na samym początku mowy wniosku, który zamierza postawić, a po przedstawieniu swych racji do podania ogólnych wniosków, tak jak to czynią prokuratorowie królewscy w sądach. Jeśliby to mów nie skróciło, przynajmniej powstrzymywałoby tych, którzy chcą mówić tylko dlatego, by nic nie powiedzieć i tracić czas na niczym.
Nie wiem dobrze, jaka jest forma ustanowiona na sejmach dla nadawania prawom sankcji, ale to wiem, że dla wyżej wymienionych powodów forma ta nie powinna być taka, jaka jest w parlamencie Wielkiej Brytanii; że senat w Polsce ma mieć władzę administracji, a nie prawodawstwa, że w każdej ustawodawczej sprawie winni senatorowie głosować tylko jako członkowie sejmu, a nie jako członkowie senatu, i że należy zliczać razem głosy pojedyncze, w obu izbach oddane. Prawdopodobnie stosowanie liberum veto przeszkodziło przeprowadzeniu tego rozróżnienia, ale będzie ono konieczne po zniesieniu liberum veto, a to tym bardziej, że izba posłów straci przez to olbrzymią korzyść; nie przypuszczam bowiem, by senatorowie, a tym mniej ministrowie, mieli kiedykolwiek udział w tym prawie. Veto posłów polskich przedstawia veto trybunów ludu w Rzymie: otóż ci nie wykonywali tego prawa w charakterze obywateli, ale w charakterze przedstawicieli ludu rzymskiego. Zniesienie liberum veto stanowi zatem stratę jedynie dla izby posłów, a senat, nic na tym nie tracąc, tym samym zyskuje.
Ustaliwszy to, widzę w sejmie wadę, którą należy naprawić, mianowicie, że liczba senatorów dorównuje prawie liczbie posłów, przez co senat wywiera zbyt wielki wpływ na obrady i dzięki swemu znaczeniu w stanie rycerskim łatwo może pozyskać tę małą liczbę głosów, jakiej mu potrzeba, aby zawsze utrzymać przewagę.
Mówię, że to jest wada, albowiem senat, będąc osobnym ciałem w państwie, ma z konieczności, jako grupa, swoje interesy odrębne od interesów narodu, a te odrębne interesy mogą być nawet pod pewnymi względami przeciwne interesom narodu. Otóż prawo, będąc jedynie wyrazem woli powszechnej, jest wypadkową wszystkich poszczególnych interesów, skombinowanych i przez swą rozliczność zrównoważonych; ale interesy grupy ważące nazbyt wiele zwichnęłyby równowagę i dlatego nie powinny być kładzione na szalę zbiorowo. Każda jednostka powinna mieć głos; żadne ciało zbiorowe, jakiekolwiek by ono było, głosu mieć nie powinno144. Otóż gdyby senat ważył w sejmie zbyt wiele, nie tylko wnosiłby tam własny interes, ale sprawiłby, że ten jego interes stałby się przeważającym.