De profundis1

Z jamy czarnej, z rowu głębi

Wznosimy dziurawe dłonie,

W których bagnet krwawy płonie,

O, Panie, jak lot gołębi!

Ognia rdza, posuchy skaza

Spaliła skronie, jak wióry;

Zwalono na nie wichury

Fal, płomieni i żelaza!

Widzisz nas w skorupie błota,