Niech precz rzucą te lilie...
Niech precz rzucą te lilie i tych róż wybuchy
I niech pieśnie1 i fletnie cichną w dali mrąc.
Niech nic nie zbudzi szału pośród ciszy głuchej
Na kwawym nieboskłonie zachodzących żądz.
O, nie dysz ku mnie wonią mrącego oddechu!
O, nie świeć pochodniami płomienistych ócz2!
Bo płonę jako nocna ćma w ich złotym śmiechu,
W ogniu gwiazd obłąkanych za pomroką tucz3.
O, nie kuś mnie już więcej twą chciwą pieszczotą,