Cztery dni później

Stanęłam właśnie w tym miejscu listu, kiedy — niech pan zgadnie, co się stało? Weszła służąca z biletem wizytowym „panicza Jerry’ego”. I on także wyjeżdża tego lata za granicę; nie razem z Julią i jej rodziną, ale zupełnie sam, niezależnie od nich. Opowiedziałam mu, że pan zaprosił mnie, abym pojechała do Europy z pewną panią, pod której opieką będzie grupka młodych dziewcząt. Wie on o panu, Ojczulku. To znaczy wie, że mój ojciec i matka nie żyją i że pewien zacny pan posyła mnie do kolegium; nie miałam po prostu odwagi opowiedzieć mu o Domu Wychowawczym i o wszystkim innym. Myśli, że pan jest moim opiekunem jako zupełnie uprawniony do tego dawny przyjaciel naszej rodziny. Nie przyznałam mu się, że nigdy pana nie oglądałam na oczy, że pana wcale nie znam — wydałoby mu się to zbyt dziwne.

Niech pan sobie wyobrazi, nalegał, abym pojechała do Europy, utrzymując, że jest to niezbędne uzupełnienie mojego wykształcenia i że nawet nie powinnam myśleć o odmowie. Dodał, że i on będzie w tym samym miesiącu w Paryżu, więc będziemy mogli wyrywać się od czasu do czasu spod opiekuńczych skrzydeł owej pani i urządzać sobie wspólne obiadki w miłych, zabawnych, cudzoziemskich restauracjach.

Przyznam się, Ojczulku, że trafił w moją słabą stronę. O mały włos nie uległam i gdyby nie był przemawiał w takim tonie dyktatorskim, może uległabym na dobre. Można nakłaniać mnie powoli, stopniowo, perswazją i namową, ale zmuszać się nie dam! Powiedział, że jestem głupim, niedorzecznym, bezmózgim, niedowarzonym254, przesadnym, bezmyślnym, upartym dzieciakiem (przytaczam tylko kilka z serii obelżywych epitetów, jakimi mnie obrzucił, reszta wyszła mi z pamięci), że sama nie jestem w stanie ocenić, co jest dobre dla mnie, i że dlatego powinnam iść za radą starszych. Pokłóciliśmy się prawie — może nawet pokłóciliśmy się na dobre!

Wynik był ten, że spakowałam czym prądzej manatki i przybyłam tutaj. Uważałam, że lepiej zrobię, paląc od razu za sobą mosty przed dokończeniem listu tego do pana. Teraz z mostów zostały już tylko popioły. Jestem w Magnoliach z kufrem nierozpakowanym jeszcze i Florencją (młodszą z córek pani Paterson), porającą255 się już z rzeczownikami pierwszej odmiany. Jest niemożliwie rozpieszczona; będę musiała najpierw nauczyć ją, jak ma się uczyć — nigdy dotychczas nie potrafiła skupić uwagi na niczym trudniejszym do zgłębienia niż lody.

Naszą uczelnią jest zaciszny kącik wśród skał — pani Paterson życzy sobie, abym przebywała z dziewczątkami jak najwięcej na powietrzu — obawiam się jednak, że trudno będzie skoncentrować uwagę na nauce, mając przed sobą błękitne morze i przepływające w dali okręty. A kiedy pomyślę w dodatku, że mogłabym być na jednym z nich — ale nie chcę myśleć o niczym innym poza łacińską gramatyką.

Przyimki: a, ab, absque, coram, cum, de, e, ex, prae, pro, sine, tenus, in, subter, sub i super rządzą narzędnikiem.

Widzi więc pan, Ojczulku, że jestem po uszy pogrążona w pracy i że usiłuję stale odwodzić oczy od pokusy. Proszę, niech się pan nie gniewa na mnie i nie przypuszcza, że nie oceniam należycie pańskiej dobroci; oceniam ją naprawdę — zawsze — zawsze. Jedynym sposobem odwdzięczenia się panu, jest stanie się Bardzo Pożytecznym Obywatelem Kraju (czy kobiety są obywatelami? Chyba nie). W każdym razie Bardzo Pożyteczną Istotą. A ilekroć spojrzy pan na mnie, będzie pan mógł powiedzieć sobie: „To ja dałem światu tę Bardzo Pożyteczną Istotę”.

Brzmi to nieźle, prawda, Ojczulku? Ale nie chcę wprowadzać pana w błąd. Coraz częściej doznaję uczucia, że wcale a wcale nie jestem niezwykła; bardzo miło jest roić256 o wielkiej przyszłości, ale najprawdopodobniej nie okażę się ani trochę inna od każdej przeciętnej istoty. Może wyjdę w końcu za mąż za jakiegoś przedsiębiorcę i będę mu natchnieniem w jego pracy.

Pańska na wieki