A tymi dwudziestoma pięcioma centami na depeszę54 może pan obciążyć mój rachunek.

Do widzenia do stycznia i — wesołych świąt.

*

Ku końcowi wakacji Bożego Narodzenia

Dokładna data niewiadoma

Drogi Ojczulku-Opiekunie!

Czy pada śnieg tam, gdzie pan jest? Cały świat, który oglądam z mojej wieży, spowity jest w biel i wciąż padają kulki wielkości ziaren grochu. Jest późne popołudnie — słońce zachodzi (zimnożółtego koloru) za jeszcze zimniejszymi, fioletowymi pagórkami, a ja wdrapałam się na moje wysokie siedzenie przy oknie, aby skorzystać z ostatnich błysków światła do pisania.

Pańskie pięć złotych monet były nie lada niespodzianką! Nie przywykłam do otrzymywania podarunków gwiazdkowych. Dał mi już pan takie mnóstwo rzeczy — wszystko, co posiadam, mam od pana — że nie wydaje mi się, żebym zasługiwała na dodatkowe dary. Mimo to sprawiają mi one wielką przyjemność. Chce pan wiedzieć, co kupiłam za te pieniądze?

I. Srebrny zegarek w skórzanej bransoletce na rękę, abym nie spóźniała się na wykłady.

II. Poematy Matthew Arnolda55.