Aga
*
30 maja
Drogi Pająku-Ojczulku!
Widział Pan kiedyś naszą osadę? (To tylko zwrot retoryczny — może go pan pominąć milczeniem). Istny raj na ziemi w maju. Wszystkie drzewa i krzewy okryte kwiatem; liście barwy świeżej, młodej zieleni; nawet stare jodły i sosny przybrały odświętną szatę. Trawniki upstrzone są mnóstwem mniszków108 i dziewcząt w białych, błękitnych i różowych sukienkach. Wszyscy są weseli i beztroscy, bowiem zbliżają się wakacje i nad niczyją głową nie wisi groźba egzaminów.
Czy może być szczęśliwsza pora? A ja, Ojczulku, jestem najszczęśliwsza ze wszystkich, bo nie mieszkam już w Ochronie i nie jestem piastunką niczyich dzieci ani maszynistką109, ani buchalterką110 (jednym z tych musiałabym być, gdyby nie pan, Ojczulku).
Żałuję teraz moich wszystkich dawnych niegodziwości.
Żałuję, że bywałam zuchwała względem pani Lippett.
Żałuję, że zdarzyło mi się nasypać soli do cukierniczki.
Żałuję, że nieraz trzepnęłam Fredka Perkinsa.