Wróciłyśmy do kolegium dopiero o wpół do siódmej — spóźnione o pół godziny na obiad — i wpadłyśmy wprost do jadalni, nie przebierając się, z niezrównanymi apetytami. Oczywiście, wobec wyglądu naszego obuwia, stanowiącego aż nadto wystarczającą wymówkę, udało nam się wykręcić od wieczornej kaplicy.
Ale, ale, nic panu nie pisałam o egzaminach. Zdałam wszystkie śpiewająco. Znam już teraz sekret i nigdy się już nie zetnę. Nie dostanę jednak wyróżnienia z powodu tej przeklętej łaciny i geometrii na pierwszym roku. Kpię sobie z tego. Mniejsza o wszystko, byleby było zadowolenie. (To cytat. Czytam teraz klasyków).
À propos174 klasyków, przypomina mi się coś. Czy wpadł panu kiedyś w ręce Hamlet175? Jeśli nie, niech go pan przeczyta koniecznie. Mówię panu — pierwsza klasa! Przez całe życie słyszałam o Szekspirze, ale nie miałam pojęcia, że naprawdę tak dobrze pisał. Podejrzewałam zawsze, że dużo jest przesady w tym, co o nim mówią.
Mam świetną zabawę, którą wymyśliłam sobie już dawno, odkąd wzięłam się porządnie do czytania. Wieczorem, po położeniu się do łóżka, wyobrażam sobie, że jestem główną bohaterką albo głównym bohaterem książki, którą mam w danej chwili w czytaniu.
Obecnie jestem Ofelią176 — ale jaką rozsądną Ofelią! Staram się zabawiać Hamleta, pieszczę go, łaję i każę mu owiązywać szyję, jak ma katar. Zupełnie wyleczyłam go z melancholii. Król i królowa pomarli oboje — wypadek na morzu, zaoszczędza to kłopotu z pogrzebem — więc ja i Hamlet rządzimy Danią bez żadnych przeszkód. Wszystko idzie nam jak z płatka. On zajmuje się rządzeniem, a ja filantropią. Założyłam właśnie kilka pierwszorzędnych sierocińców. Gdyby pan lub któryś z opiekunów mieli ochotę zwiedzić je, chętnie panów oprowadzę. Myślę, że znajdziecie niejedną pożyteczną wskazówkę i gotowy wzór do naśladowania.
Pańska niezmiennie łaskawa
Ofelia
Królowa duńska
*
24 marca