*
Czwartek
Powróciwszy dzisiaj z rana z laboratorium, zastałam wiewiórkę siedzącą na stole i wyjadającą migdały z koszyczka. Ptaki, wiewiórki i stonogi są teraz, od czasu jak się ociepliło i okna są otwarte, naszymi częstymi gośćmi.
*
Sobota z rana
Może się panu wydaje, że ponieważ wczoraj był piątek, a dzisiaj nie ma lekcji, dano mi spędzić spokojny, miły wieczór na czytaniu całego cyklu Stevensona, który kupiłam za własne pieniądze, otrzymane jako nagrodę?
Jeżeli pan tak myśli, to znaczy, Ojczulku drogi, że pan nigdy nie był studentem żeńskiego kolegium. Sześć koleżanek wpadło do mnie lać razem wosk. Jedna z nich upuściła płynny jeszcze na sam środek naszego najlepszego dywanu. Chyba nigdy go nie doczyścimy.
Od dawna już nie wspominałam nic o wykładach, zapewniam pana jednak, że miewamy je wciąż jeszcze, codziennie. Lubię tylko ulżyć sobie trochę, odrywając się od nich, aby podyskutować nieco o szerszym życiu. Co prawda, te nasze dyskusje są jednostronne raczej, ale to już wyłącznie pańska wina.
Pisałam ten list z przerwami przez całe trzy dni, obawiam się też, że vous êtes bien189 znudzony!
Do widzenia, miły Panie Mężczyzno