I jeszcze jedno. Ponieważ pan się tak obawia, że przyjmując stypendium, pozbawiam inną młodą dziewczynę możności kształcenia się, znalazłam sposób wyjścia. Ma pan przecież możność użycia tych samych pieniędzy, które wydałby pan na mnie, na kształcenie innej sierotki z Domu Wychowawczego imienia Johna Griera. Niech pan sam powie, czy nie jest to śliczna myśl? Tylko, Ojczulku, kształć ją, ile chcesz, ale nie kochaj jej więcej niż mnie — dobrze?

Mam nadzieję, że pański sekretarz nie będzie się czuł dotknięty, iż tak mało liczę się z życzeniami wyrażonymi w jego liście. Trudno jednak. Nic na to nie poradzę. Stanowczo, zepsuty z niego dzieciak, Ojczulku. Byłam dotychczas bardzo ustępliwa i ulegałam wszystkim jego kaprysom, ale tym razem zamierzam być stanowcza.

Pańska, nieodwołalnie i do końca świata stanowcza,

Agata Abbott

*

9 listopada

Drogi Pająku-Ojczulku!

Wybrałam się dzisiaj do miasta po sprawunki. Miałam kupić: czernidło do bucików, materiał na bluzkę, kilka kołnierzyków, słoik kremu fiołkowego i kawałek mydła kastylijskiego — wszystko to rzeczy niezbędne. Nie mogłabym ani o jeden dzień dłużej obejść się bez nich. Tymczasem, kiedy chciałam zapłacić za bilet, spostrzegłam, że zostawiłam portmonetkę w kieszeni innego palta. Musiałam wysiąść, wrócić do domu i pojechać innym pociągiem, tak że spóźniłam się na boisko.

Straszna rzecz nie mieć pamięci i mieć dwa palta!

Julia Pendleton zaprosiła mnie do siebie na ferie Bożego Narodzenia. No i cóż pan na to, panie Smith? Niech pan tylko pomyśli: Agata Abbott, podrzutek z Domu Wychowawczego imienia Johna Griera, siedząca przy jednym stole z magnatami! Nie wiem, z jakiej racji Julia zaprosiła mnie — wydaje się mieć jakąś słabość do mnie ostatnio. Jeśli mam wyznać prawdę, wolałabym pojechać do Sallie, ale Julia zaprosiła mnie pierwsza, o ile więc w ogóle pojadę dokądkolwiek, muszę pojechać do Nowego Jorku, a nie do Worcester.