Ruszyli konno do pałacu i pod wieczór zobaczyli między drzewami rzęsiście oświetlone budynki, tak jak za pierwszym razem. Koń sam znalazł drogę do stajni, a kupiec z córką weszli do wielkiej sali, gdzie znaleźli wspaniale zastawiony stół, nakryty dla dwóch osób. Kupiec nie miał głowy do jedzenia, lecz Piękna, usiłując zachować spokój, usiadła do stołu i posiliła się, myśląc: „Bestia chce mnie chyba podtuczyć, zanim mnie pożre, skoro przygotował dla nas taką wielką ucztę”.

Gdy kolacja dobiegła końca, usłyszeli wielki hałas i kupiec z płaczem zaczął żegnać swoją biedną córkę, wiedząc, że oto nadchodzi Bestia. Piękna nie mogła powstrzymać drżenia na widok tak straszliwej twarzy, lecz ze wszystkich sił starała się uspokoić. Potwór zapytał ją, czy na pewno przyszła tu dobrowolnie, a ona, cała się trzęsąc, przytaknęła.

— Ma pani dobre serce — oznajmił jej Bestia. — Jestem zobowiązany. Ty, kupcze, odjedziesz jutro rano i nie waż się nigdy tutaj wracać.

— Do widzenia, Bestio — odpowiedziała dziewczyna, a potwór natychmiast się oddalił.

— Och, moje dziecko — odezwał się kupiec, całując Piękną — jestem na wpół żywy ze strachu. Zaklinam cię, pozwól, abym ja tu pozostał.

— Nie, ojcze — rzekła Piękna stanowczo. — Rankiem odjedziesz i zostawisz mnie tutaj na łasce niebios. Może ulitują się nade mną.

Udali się na spoczynek, choć oboje byli przekonani, że całą noc nie zmrużą oka. Ale ledwie znaleźli się w łóżkach, ich oczy same się zamknęły. We śnie Piękna ujrzała jakąś wspaniałą damę, która rzekła jej: „Bardzo mnie cieszy twoja szlachetność, Piękna. Twój dobry uczynek, jakim jest oddanie własnego życia, aby ocalić ojca, zostanie nagrodzony”. Po przebudzeniu Piękna opowiedziała sen ojcu i chociaż odrobinę go to pocieszyło, nie był w stanie powstrzymać okrzyków bólu, rozstając się z ukochaną córką.

Gdy odjechał, Piękna usiadła w wielkiej sali i sama się rozpłakała, lecz że miała w sobie duże pokłady odwagi, poleciła się siłom wyższym i uznała, że nie będzie się już więcej smucić przez ten krótki czas, jaki jej jeszcze pozostał. Była bowiem święcie przekonana, że Bestia pożre ją tego wieczoru. Stwierdziła jednak, że tymczasem przespaceruje się i obejrzy ten wspaniały pałac. Nie mogła powstrzymać zachwytu, podziwiając jego uroki. W pewnej chwili ze zdziwieniem odkryła drzwi, na których widniał napis: Apartament Pięknej. Natychmiast je otworzyła — i osłupiała, oszołomiona świetnością, z jaką urządzono pomieszczenia. Najbardziej rzuciła się jej w oczy wielka biblioteka oraz klawesyn z licznymi zbiorami nut.

— Chyba ktoś nie chce, żebym się tu nudziła — powiedziała cicho do siebie.

I zaraz przyszło jej do głowy: „Gdybym miała tu pozostać tylko jeden dzień, nie przygotowano by dla mnie takiego wyposażenia”. Ta myśl dodała jej otuchy16.