I nie zwlekając, opowiedział całej rodzinie, jaka fatalna w skutkach przygoda mu się przydarzyła.

Wysłuchawszy opowieści ojca, dwie starsze siostry rzuciły się z krzykiem i obelgami11 na Piękną, która mimo to nie uroniła ani jednej łzy.

— Patrzcie, jak się kończy przemądrzałość tej nędznej gadziny! — wyrzekały. — Dlaczego nie prosiła o fatałaszki12 tak jak my? Ale nie, jaśnie panienka zawsze musi się wyróżnić. Ściągnęła śmierć na naszego ojca i nawet nie zapłacze!

— To by było bez sensu — odparła Piękna. — Dlaczego miałabym opłakiwać jego śmierć? Ojciec nie zginie. Potwór zgodził się przyjąć w zamian jedną z córek, a więc ja wezmę na siebie całą jego furię13 i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo umierając, ocalę ojca i dam mu dowód mojego uczucia.

— O nie, siostro — oznajmili jej bracia. — Ty nie umrzesz. Odnajdziemy tego potwora i sami zginiemy z jego ręki, jeśli nie zdołamy go zabić.

— Próżne nadzieje, moje dzieci — odpowiedział im kupiec. — Bestia jest tak potężny, że nie mam najmniejszych złudzeń, iż udałoby się go zgładzić. Dobroć serca Pięknej jest wzruszająca, ale nie chcę narażać jej na śmierć. Jestem stary, niewiele czasu mi już zostało; stracę ledwie kilka lat życia, a jest mi ich żal wyłącznie ze względu na was, moje drogie dzieci.

— Ojcze, zapewniam cię, że nie pójdziesz do tego pałacu beze mnie — oznajmiła Piękna. — Nie możesz mi zabronić pójścia twoim śladem. Wprawdzie jestem młoda, ale nie czuję specjalnego przywiązania do życia; wolę zostać pożarta przez to monstrum14 niż umrzeć z żalu, jaki zalałby mnie po twojej śmierci.

Na nic się zdały przekonywania: Piękna trwała przy swoim — pójdzie do wspaniałego pałacu. Jej siostry cieszyły się z tego, bo zalety najmłodszej były dla nich nieustannie źródłem zazdrości.

Zdjęty bólem kupiec tak się przejął wizją utraty córki, że nawet nie pomyślał o skrzyni, którą napełnił złotem. Lecz gdy tylko zamknął się w swojej sypialni, by pójść spać, z wielkim zdziwieniem znalazł ją przed kotarami15 osłaniającymi jego łóżko. Postanowił na razie nie mówić dzieciom o tym, że tak się wzbogacili, bo starsze dziewczęta pewnie zaraz zechciałyby wrócić do miasta, on zaś zamierzał dożyć swoich dni na wsi. Zwierzył się jednak Pięknej, od której dowiedział się, że pod jego nieobecność złożyło im wizytę kilku szlachciców i że dwaj z nich zadeklarowali, że kochają jej siostry. Błagała ojca, żeby wydał je za mąż; ponieważ miała tak dobre serce, kochała swoje siostry i szczerze wybaczyła im całe zło, jakie jej wyrządziły.

A te dwie niedobre dziewczyny tarły sobie oczy cebulą, żeby wycisnąć choć kilka łez, gdy Piękna odjeżdżała wraz z ojcem. Bracia za to płakali szczerze, zdjęci bólem tak samo jak kupiec. Tylko Piękna nie uroniła ani jednej łezki, nie chcąc jeszcze pogłębiać ich cierpienia.