— A co mam robić? Nic. Jeno55 tylko, że moja żona umarła.

— To łazi pan do obcych kobiet?

— Uchowaj Bóg! Nic podobnego! Jeno widzi pani...

I jego ręce zaczynają parzyć. Są gorętsze od spojrzeń jego oczu. Bejle odzywa się cichym głosem:

— Czy pan się stąd wyniesie, czy nie?

— Dlaczego? Broń Boże, nie chcę przecież pani skrzywdzić, pani Belusiu?

— Jaka ja dla pana Belusia?

— Kiedy się kocha, to się nie spieszcza imion?

— Od kiedy to kocha mnie pan?

— Co znaczy od kiedy? Od pierwszej chwili!