— Bo widzisz, umówiłem się z Janinką, że dzisiaj będziemy razem zbierać kłosy.

— Jakie kłosy? Skąd tutaj kłosy?

— Powiedziałem jej — oświadczył Jankiel, dysząc — że ona będzie Rut, a ja Boazem. Będę stał w polu, a ona przyjdzie zebrać kłosy.

— Gdzie ty masz tutaj pole? Gdzie masz kłosy?

— To będzie przecież taka gra. Omnibus ojca będzie polem, a leżąca w nim słoma będzie służyła za kłosy. Kapujesz?

— Kapuję. Ale pole mi się nie podoba. Z leżącej tam słomy czuć potem. A w ogóle, co to za głupi pomysł?

— Będzie zabawa, nie martw się.

— Nie martwię się, ale chciałbym brać w niej udział.

— Kim chcesz być? Przecież Boazem nie jesteś, Rut też nie, to kim?

Pomyślałem, że ma rację, ale co mam z sobą począć?