— Było kilku jego przyjaciół. Manuel wypił dużo wina i, wybacz, ojcze, mówił rzeczy obrażające Świętą Inkwizycję oraz ciebie, ojcze, osobiście.

Padre Torquemada milczał. Don Rodrigo stał pobladły, z pochodnią wysoko wzniesioną.

— Mówił również, że pan de Santangel, w którego imieniu witał cię, cieszy się jak najlepszym zdrowiem. Poza tym obaj, jakkolwiek należą do starych hiszpańskich rodzin, utrzymują przyjazne stosunki z ludźmi pochodzenia żydowskiego...

— To wszystko?

— Tak, ojcze.

— Czy w sposób obrażający wiarę mówili i inni obecni?

— Manuel mówił najwięcej.

— A ty?

Don Rodrigo pochylił głowę.

— Zabierałeś głos?