Zatrzymał się u wejścia do klasztoru.
— Czego chcesz?
— Kochałem cię za piękno twego sumienia jak nikogo na świecie.
— Czemu mówisz: kochałem?
— Diego, cokolwiek się stanie, błagam cię, zachowaj swoje sumienie.
— Cóż to znaczy?
— Co?
— Sumienie.
— Bądź sobą.
— Tylko tyle?