Oczy Diega zaszły łzami.

— Ojcze mój, nie w potęgę miłości wątpię, lecz w swoje siły.

— Naiwny głuptasie! A w co byś wątpił, gdybyś na moje stygnące ciało patrzył w tej chwili?

Diego zadrżał.

— Ojcze, moje intencje nie były czyste.

— A ich następstwa? Czemu według skutków nie mierzysz swoich intencji? Sądzisz, że fakty zawodniejsze są od twoich zmęczonych myśli? Doprawdy, i ja ci to mówię, tylko z wielkiej miłości może się zrodzić tak nagły błysk czujnego pogotowia, jaki tobie był dany.

Łzy spływały po policzkach Diega.

— Ojcze mój, istotnie była to miłość?

Torquemada pochylił się nad klęczącym.

— Mój synu, moje dziecko... jest w tobie więcej chrześcijańskiej miłości, niż przypuszczasz.