— To prawda. Już bardzo dawno, droga Alicjo, skończyłem dwadzieścia lat.
— A ja osiemnaście.
Roześmiał się.
— Co u ciebie?
— Żyję.
— Mam nadzieję, że dobrze?
— Nie narzekam. A ty?
— Mój zawód wymaga narzekania.
— A przy nadmiarze?
— Gnije, droga Alicjo.