— O Boże! — na to Alicja — jak to dobrze, że moja pralnia nie jest tak uwrażliwiona.

— Za to ja mam zaniżone podatki. Co u twojej mamy?

— Nie wiem, nie widujemy się.

Po chwili:

— Pomyślałeś, że jestem potworem?

— Wcale nie. Pomyślałem tylko, że prawdopodobnie jesteście w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobne, tylko swoje niespo­żyte zasoby energii ku całkiem innym sprawom kierujecie.

— A wiesz, że to dość inteligentne, co mówisz. My z mamą rzeczywiście nie mamy wspólnego języka. Myślę, że to dlatego, że ona w dwustu procentach wykonała plan ideowy, a ja sobie już bardzo dawno powiedziałem stop, dosyć tej zabawy.

— Rozumiem.

— Powiedz mi Adam, bo właściwie w tej sprawie pozwoliłam sobie do ciebie zadzwonić. Znasz może takiego młodego poetę, który ma na imię Marek?

— Kuran?