— Właśnie!

— Zdemolował ci mieszkanie?

— Co to za jeden?

— Bardzo zdolny poeta.

— Nie słyszałam. On moich przyjaciół poznał gdzieś przypadkiem i przyciągnęli go tutaj. Nie wiesz, czy ma jakąś rodzi­nę, przyjaciół, gdzie on mieszka?

— Pojęcia nie mam — skłamał — — — — —

W swoim czasie myślałem o scenie u Alicji Singer (potwier­dzającej najgorsze przypuszczenia Ksawerego Panka), nie wydaje mi się jednak, żeby ten wątek warto było ciągnąć dalej. Niech zostanie, jak jest — w niedomówieniu. Tak łatwo się domyślić, co się mogło dziać w mieszkaniu Alicji! Także obojętne, kiedy się tam Marek Kuran zjawił: wczoraj wieczorem czy wcześniej. Nie wiem natomiast, czy jest dość jasne, że Alicja Singer kłamie, gdy na informację Nagórskiego: bardzo zdolny poeta, odpowiada: nie słyszałam. Musiała o Kuranie słyszeć, szczególnie o jego różnych wyczynach skandalizujących. Bardzo jest nawet prawdopodobne, że znajomi na jej własne życzenie ściągnęli młodego poetę.

Po południu Nagórski, który od kilku tygodni unikał swego biurka, zabiera się do porządkowania zaległej korespondencji, lecz cokolwiek zdeprymowany ilością listów, na które nie odpo­wiedział, porzuca tę robotę, czyta, jednak nie dłużej niż kwa­drans monografię Friedenthala (rozdział o starczej miłości Goet­hego do szesnastoletniej Ulryki von Leevetzov), potem robi so­bie mocną kawę i wróciwszy do biurka wyjmuje z bocznej szuflady teczkę z nieopublikowanymi opowiadaniami (na teczce napis Nowe opowiadania) i zabiera się do ich lektury, co w stosunku do ut­worów napisanych czyni tylko wówczas, gdy w sposób jeszcze bardzo mglisty, lecz natarczywy poczyna się w nim kształtować nowy pomysł, a raczej atmosfera wokół pomysłu. Tego rodzaju zabieg jest dla Nagórskiego czymś w rodzaju sprawdzenia samego siebie.

Nowe opowiadania Adama Nagórskiego

W Dzień Zwycięstwa wieczorem