Powiedział:

— Raczej kolega, znajomy, towarzyszu Stalin.

— Ale poeta był wielki? Wielki artysta?

Wielki? Chcąc pomniejszyć znaczenie najbliższego przyjaciela powiedział:

— Zdarzały mu się niekiedy udane utwory.

— Udane, powiadacie. Więc Żylin nie był, jak zrozumiałem, ani waszym przyjacielem, ani wybitnym poetą?

— Przyjacielem nie, a wybitnym poetą? Czy ja wiem? Zdarzały mu się wiersze interesujące, niezłe.

— A ja myślałem, że artystycznie wybitne. Cóż, wy się le­piej na poezji znacie aniżeli ja. Ja mogę tylko powiedzieć, że z punktu widzenia oceny ideowej wiersze Żylina były błędne, obce narodowi radzieckiemu, szkodliwe, antypartyjne, oszczercze.

Musiał się zdobyć na duży wysiłek, żeby powiedzieć:

— Towarzyszu Stalin, o ile wiem, Aleksy Fiodorowicz nie zaj­mował się polityką?