Bo akurat w tej chwili, dość nieoczekiwanie wyłoniwszy się z zagęszczającego się wokół tłumu, podejdą Monika i Konrad. Otocki, który nie zdążył ustalić, kiedy i jaki sposób powiadomi Monikę o powziętej decyzji (przed ślubem czy po?), na widok tej pary, wyniesionej przez złośliwą plotkę na uzurpatorskie i suwerenne wyżyny, zdecyduje się natychmiast.
— Jak się macie — mówi, witając się serdecznie — świetnie, że cię widzę, Moniczko, zadzwoń do mnie jutro rano do teatru, tak koło dziesiątej, mam do ciebie jedną sprawę.
Monika trochę zdziwiona:
— Jutro?
— Rozumiem, będziesz zajęta, możesz zapomnieć. Ja do ciebie zadzwonię.
— Nie możesz powiedzieć teraz?
— Chodźmy na salę, już dzwonią.
Eryk Wanert, aby nie okazać wewnętrznego zmieszania, do Kellera:
— Jak się czuje Prometeusz?