Osiemdziesiąt kilka.
BEATA
Mów wyraźniej!
ŁUKASZ
Osiemdziesiąt dwa, trzy, nie pamiętam dokładnie.
Właśnie oboje, aby zająć swoje miejsca w głębi dwunastego rzędu, zmuszają już siedzących do podnoszenia się. Beata zatrzymuje się i skupienie oraz pewien wysiłek odmalowują się na jej twarzy.
ŁUKASZ
szeptem
Przechodź, Beata!