w zimny sopel się zmieniał przedwiosenny śpiew

i sztywne gesty dłoni wzywające echa

zamierały w powietrzu jak zmarznięty dźwięk

ktokolwiek zaś podnosił czarodziejską różdżkę

płomieniem wytryskała lecz natychmiast gasła

wtedy w ten niespełniony i samotny czas

tajemnice też były przemieniane w kamień —

teraz skoro przestały działać ciemne moce

i ciężar ślepej pustki już nas nie ugniata

poznać możemy wszystko — odrodzonym oczom