z wyrokiem bezterminowej ciemności

więc nie mogłem zobaczyć fałszywego końca świata.

Gdy na chwiejnej krawędzi

Gdy na chwiejnej krawędzi nocy i poranka

oddech blasku rozprasza kruche cienie snu

i nasze nagie ciała obmyte z ciemności

trwają wiernie złączone wspólnym rytmem krwi

i na miłosnej ziemi aż po wzgórza nocy

objęte czarnym gąszczem trwa początek dnia —

świat który był umarły i w zastygłem czasie