— Co ty mi stary lejesz wodę! Żartujesz!

Reżyserskie milczenie Wnuka okazuje się dobrym argumentem.

— O której, mówiłeś, przyjechała?

— Koło drugiej.

Zaremba szybko poczyna liczyć na palcach.

— Trzecia, czwarta, piąta, szósta, siódma, ósma, dziewiąta, dziesiąta... osiem godzin! Jezus Maria, to co ona robi? Ile trzeba, żeby kosmonauta okrążył Ziemię?

Na to Wnuk:

— Siostra Dobrowolska, ta, z którą rozmawiałem, bardzo miła, powiedziała, że widziała wszystkie twoje filmy i jest twoją wielbicielką.

— Nie pieprz, stary! Pewnie była pijana.

— Kazała ci poza tym powiedzieć, żebyś się nic nie niepo­koił, ale to pierwsze dziecko...