— Dziewczyna, z którą tańczyłem, nazywała się panna Wanert.

— Alicja.

— A ja byłem w czarnym pożyczonym garniturze i rękawy miałem za krótkie i koszulę przynajmniej o dwa numery na dużą.

— To było w towarzystwie?

— Pan był we fraku, wszyscy panowie studenci byli we frakach albo smokingach. Bal Politechniki.

— Rzeczywiście czasy prehistoryczne.

— Dla mnie tylko historyczne, a ja historię dobrze pamiętam.

— Cóż, jeśli po tylu latach znaczy cokolwiek przeproszenie...

— Teraz pan sobie przypomniał, że mi pan położył rękę na ramieniu?

— Niestety, bardzo mi przykro, ale nie.