— To wcale nie intuicja, panie dyrektorze.

— Tylko co?

— Podobno bardzo dobrze prowadzę auto. Mam bezbłędny refleks.

— Niech ci będzie, ja już należę do wapniaków i nazywam to staromodnie intuicją. Domyśliłaś się bezbłędnie. Grasz pa­nią Makbet. Dzisiaj wieczorem uzgodniłem to a Erykiem. Jest zadowolony. A ty, cieszysz się?

Beata, coraz mocniej ściskając martwą męskość Łukasza:

— Ponieważ ma to być dla mojego dobra, postaram się, żeby to dobro było jak największe. Więc Monika jeszcze nie wie?

— To nie ma znaczenia. Dowie się. Nie przejmuj się tym, Beatko.

— Ależ ja się wcale nie przejmuję, chcę tylko wiedzieć.

Potem, gdy odłożyła słuchawkę, a Łukasz wciąż leżał bez ruchu, z przymkniętymi powiekami:

— No?