Jak młody rumak, nie chcąc zgodnie biec w zaprzęgu,
kąsasz wędzidło, wierzgasz i nie znosisz cugli.
Szarpiesz się, ciskacz z furią, lecz myśl twoja słaba:
jeśli komu rozsądku brak, upór i pycha
w niczym pomóc nie mogą, siły nie dodadzą.
Pomyśl, Prometeuszu, jak gwałtowna burza
klęsk zwali się na ciebie, jeśli mnie, Hermesa,
nie zechcesz wysłuchać...
W tym momencie Beata miała chwycić z nocnego stolika popielniczkę i z rozmachem cisnąć ją w Łukasza, ten jednak posiada dostatecznie szybki refleks, aby się uchylić w porę i popielniczka z hałasem roztrzaskuje się o ścianę. Chyba tak zostawić? I nic więcej nie dodawać. Bo po co? Jeśli ktoś pożałuje, iż brak opisu, jak się potem Beata i Łukasz kochają, niech to sobie wyobrazi.
Wróciwszy z koncertu, Eryk Wanert czyta u siebie w domu pierwszą scenę Prometeusza Aischylosa Nagórskiego.