— Zdaje się, w każdym razie ja go za takiego uważałem. Twoje zdrowie, Halinko, byłaś dzisiaj naprawdę wspaniała, kto wie, czy nawet o ułamek dziesiętny nie lepsza niż w recitalu.
— Naprawdę?
— Sama wiesz.
Znów odrzuciła głowę do tyłu.
— Wiem! Ale zawsze jest przyjemnie słyszeć potwierdzenie.
— Bardzo bym chciał posłyszeć jeszcze kiedyś twego Mahlera, wiesz którego? Die zwei blauen Augen von meinem Schatz, błękitne oczy mojej najdroższej...
— Lubisz to?
— Bardzo! Kiedy przyjedziesz do Polski?
Zawahała się.
— Nie wiem, Adam.