Po południu Natalia B. przed ostatecznym opuszczeniem War­szawy.

wtorek, 26 maja

Krótko z Karlem Dedeciusem, a potem bardzo interesujący obiad z współpracownikiem Suhrkap Verlag, Dieterem Hildebrandtem.

piątek, 29 maja

W ostatnich dniach kilkanaście nowych Życiorysów, mam ich w tej chwili około osiemdziesięciu. Zmęczenie.

sobota, 30 maja

Cały dzień praca: życiorys Romana Gorbatego.

piątek, 5 czerwca

Zbyt przez ostatnie dnie zmęczony i w złej pod każdym względem kondycji, żeby coś robić. Ale nie chce mi się więcej na ten temat pisać.

Wieczorem w Teatrze Współczesnym na Play Strindberg Dürenmatta, w reżyserii i scenografii Andrzeja Wajdy. Niezła, a chwilami, dzięki błyskotliwej reżyserii, doskonałej grze i ostremu dialogowi, zabawa prawie świetna, lecz że wesoły re­laks — trochę w związku z tym złośliwo-melancholijnych refle­ksji na temat ciągłego przetasowywania (nie przemian!) ludz­kiej wrażliwości, która pewne zespoły uczuć, pozawczoraj prze­żywanych serio i dramatycznie, dzisiaj przyjąć może tylko w konwencji zabawowej.