O! A czemuż to?

MONIKA

Wiem wszystko. Ta mała żmija nie omieszkała się po­chwalić. Jestem zdumiona, tak zdumiona, że wolę nawet nie okreś­lać charakteru tego zdumienia. Powiem tylko tyle: wydawało mi się, że od ludzi, których uważałam za przyjaciół, którzy, jak mogłam sądzić, także i ze swojej strony za moich przyjaciół przynajmniej jak dotąd się uważali, mogę oczekiwać minimum lo­jalności i szacunku. Może się mylę, lecz do tej pory sądziłam, że jeśli się podejmuje jakieś decyzje, to informuje się przede wszystkim osobę zainteresowaną. Jakim prawem narażacie mnie, ty i Eryk, żebym się dopiero od jakiejś smarkatej musiała dowia­dywać, że zdecydowaliście się na podwójną obsadę? Wstyd mi za was!

OTOCKI

Przepraszam cię, Moniko, ale nie bardzo cię rozumiem.

MONIKA

Jeszcze nie rozumiesz?

OTOCKI

Wspomniałaś o podwójnej obsadzie. Czyżby Beatka tak ci tę sprawę zreferowała?

MONIKA