Mało co zrobiłem przez cały dzień, zbyt gorąco, zbyt dusz­no, dla zmęczenia taki upał stanowi pożywkę, dla zmęczonego — stan krańcowej bezsilności. Dopiero pod wieczór parogodzinna burza z ulewą odświeżyła trochę powietrze.

Różne lektury. Ale żadna na dłużej.

Z Pamiętników Saint-Simona (opis zburzenia Port-Royal): „Przysięgać na Boga i duszę, że wierzy się w pewien stan fakty­czny, w który uwierzyć się nie da, wydawało się wszystkim lu­dziom prawym — zbrodnią”.

Z listu Flauberta do Wawrzyńca Pichat (2 XI 1856): „Sztu­ka nie wymaga ani pobłażliwości, ani grzeczności, jedynie wia­ry, zawsze wiary i wolności”.

19.

A jest:

„Gdy przed fronton pałacyku w Jabłonnie zajeżdża autokar »Orbisu« — pierwszy z niego wyskakuje (najlepszym swym skokiem z czasów Natchnienia świata) Maciej Zaremba. U wejścia do rzę­siście oświetlonej sali z kopułą niebiańską u wysokiego stropu oczekuje gości Łukasz Halicki (z kaduceuszem? chyba nie, może później?). Sprzeczne uczucia Zaremby w stosunku do Halickiego: lubi go i ceni, lecz równocześnie zazdrości autentycznej mło­dości. Teraz jednak jest w zbyt dobrym humorze, aby dostrzegł­szy Łukasza, nie przywitać się z nim natychmiast.

ZAREMBA

Cześć, stary! Cieszę się, że cię widzę, państwo młodzi jeszcze nie przyjechali?

HALICKI