Natomiast Konrad Keller tak najprawdopodobniej sformułuje swoje wrażenie:

— Ja też jestem wstrząśnięty. Dziękujemy, mistrzu. Szkoda tylko, że moja żona, nawet gdyby się jej przydarzyła podobna oka­zja, nie mogłaby nawiązać intymniejszego kontaktu z tym arcydziełem.

— Ja? A to dlaczego?

— Nie znosisz raków.

— Kto ci to powiedział?

— Jesteś uczulona na raki. Moja żona, mistrzu, ma dyspozyc­je alergiczne.

— A owszem, owszem, to się zdarza. Siostrzeniec księżnej Róży Sulemirskiej, Gucio, nie mógł dotknąć śledzia, a ambasador włoski w Paryżu, Toracci, po ananasie dostawał pokrzywki.

— Właśnie! — na to Keller — moją żonę po rakach wysypuje.

— No wiesz! — odpowie Monika, chyba z trudem hamując wście­kłość — raz mi się zdarzyło, to niczego nie dowodzi.

— Jednak wstręt ci pozostał, przynajmniej tak kiedyś twierdziłaś.