— Ba! któż z nas zawsze chce być miły i dobrze wychowany?

— Boję się, że narozrabia.

A ponieważ szwagier nie znajdzie dość szybko kojącego pocie­szenia, Ksawery Panek wyjmie z kieszonki smokinga białą chuste­czkę i przetrze zwilgotniałe czoło.

— O Boże! żeby się to już wszystko skończyło.

Wszystko co? Weselne przyjęcie, niewolnicza miłość, rzeczy­wistość polska? Lecz Konrad Keller nie należy do tych, którzy lubią dotykać ran. Zamilczy więc dyskretnie.

A Ksawery:

— Idziesz na górę?

— Byliśmy z Moniką podziękować mistrzowi Kubickiemu, dużego formatu kucharz, prawda? I pomyśl, on ma osiemdziesiąt sześć lat!

— Najchętniej bym się zalał.

— I spał jak dolina?