Monika:

— Jak wam leci?

— Świetnie — odpowie dyrektor Otocki — pracowaliśmy.

Po czym wewnętrznym i chyba automatycznie działającym magne­tyzmem poruszony zwróci się ku Raszewskiemu:

— Kolega Wanert przedstawił mi właśnie, towarzyszu Raszewski, swoją koncepcję Makbeta. Wydaje mi się bardzo interesująca i odkrywcza.

Raszewski, który w ubiegłym roku ostro skrytykował ostatni film Wanerta Zagubieni i sprawił, że to wybitne działo znakomi­tego reżysera nie weszło na ekrany, teraz, jak się zdaje, słowem ani spojrzeniem nie zachęci dyrektora Teatru Stołecznego do dal­szych wyjaśnień. Natomiast niewątpliwie uczyni to Monika:

— Szalenie dowcipni jesteście! Dlaczego mnie nie było przy tej rozmowie, zdaje się, że i ja jestem w tej historii zaintere­sowana?

— Wybacz, Moniczko — na to Otocki — ale rozmowa po prostu się zaimprowizowała. Wiecie oczywiście, towarzyszu Raszewski, że kolega Wanert ma u mnie robić Makbeta?

— Słyszałem — odpowie krótko Raszewski.

Otocki: