— Może jednak? Jedną whisky?

Jeśli Wanert dojrzy w tym momencie w głębi sali wysmukłą, wciąż jeszcze, mimo siwiejących włosów młodzieńczą sylwetkę Ada­ma Nagórskiego, z pewnością przygryzie nerwowo dolną wargę, ponie­waż widok pisarza odświeży w nim jeszcze niezasklepioną ranę: ostateczne przed paroma miesiącami odrzucenie scenariusza według ostatniej powieści Nagórskiego Ostatnia godzina — już od kilku lat marzył, aby ten film nakręcić i choć ów długi i wielopłasz­czyznowy monolog umierającego Leonarda stawiał przed nim, jako reżyserem, trudności, przekraczające niemal wszystkie możliwości ekranizacyjne, wiedział, posiadał pewność, choć niepozbawioną dreszczy niepokoju, że nakręciłby film naprawdę wielki.

— No? — skusi jeszcze raz Otocki. — Może jednak?

Wanert przestanie na moment przygryzać wargę i odpowie:

— Niech będzie.

— No widzisz! — ucieszy się Otocki. — Z wodą?

— Wszystko jedno.

Potem Otocki:

— Zdrowie twego Makbeta, Eryk!

Wanert bez entuzjazmu podniesie szklankę, natomiast Otocki wypróżni zawartość swojej łapczywie, jakby to był orzeźwiający tonik.