— Wiem — odpowie Wanert i chyba tym razem wypije swoją whisky do dna.
Może pomyśli: nic nie zmienię i dlatego, że tak myślę, nigdy nie zrobię nic wielkiego.
A Otocki naraz:
— Poczekaj, Eryk, coś ty przed chwilą powiedział?
— Że wiem, że nic nie zmienię. Niestety!
— Nie, nie to, przed tym! Że wolałbyś, żeby Raszewski mniej cię cenił i mniej dbał o linię Partii. Powiedziałeś tak?
— Możliwe.
— Człowieku! Przecież gdyby on rzeczywiście mniej dbał o linię Partii, ciebie musiałby cenić jeszcze wyżej. Napijesz się?
Wanert, przygryzając dolną wargę, potrząśnie głową. I gdy dostrzeże nieopodal znajomą twarz, powie szybko:
— Przepraszam cię, muszę się z kimś przywitać.