— Nigdy cię o to nie pytałem, sam doprawdy ale wiem, skąd mi to przyszło do głowy właśnie teraz, musisz jednak przyznać, że ani ja tobie, ani, co ważniejsze, również i ty mnie, nigdyś­my sobie nie utrudniali życia nadmierną ilością pytań.

— Gniewasz się?

— Chyba już za późno na gniew.

— Wiem, o co ci chodzi. Gniewasz się, że wypiłam dwa kielisz­ki koniaku. Jeden młody aktor mi dotrzymywał towarzystwa, nie pa­miętam już, jak się nazywa, ale bardzo sympatyczny.

— Łukasz Halicki?

— Możliwe. Zapewniam cię, że te dwa koniaki nic a nic mi nie zaszkodzą, świetnie się czuję.

— Więc aż dwa wypiłaś?

— Dwa! — odpowie z akcentem dziewczęcego tryumfu. — A gdybym cię teraz poprosiła o trochę szampana?

— Oczywiście, już ci służę.

I skoro niebawem wróci z dwoma kieliszkami: