Bieżnia

Koniec nas uwiarygodnia. Gadnia?

Daj spokój świętej mowie,

bo kto gna, nie gada. Długi dystans

wyznaczony nazwami zrewoltowanych miesięcy

mamy za sobą. Przed nami co najwyżej dni tygodnia,

od jednego do siedmiu. Godziny dnia, od wczesnej

do ostatniej. Wschody i zachody bez znaków

diakrytycznych. Bo ból boli, sól soli,

jak na podświetlonym ekranie komórki.