moich lędźwi.

Bo nie zostawi po sobie nic do powiedzenia,

nawet przyklejonej do policzka rzęsy,

ziarenek z paznokcia, kropli na ostatnim włosku.

Z tego kotliska nie wyniknie słowo. Odróżniasz

gazelę od sarny? Szłaś kiedy zboczem lamparta?

(Daniela bez trudu odnajdziesz w słowniku.)

To chwila sieroca, po której przydarzy się nam

poniedziałek. Ogłoszą wybory. Wybiorą.

Dowiemy się, jak było.