których nakręca przemienione w krew słowo,

mogliśmy zmieść Białych z ciągle białych kart

naszej historii, żeby na skutej lodem pustyni

hodować pomarańcze. A potem dorobić się

dzieci i kina domowego, powiesić

w oknach białe jak kra firanki, na stół

zarzucić serwety z ażurowym haftem

i żyć koronkowo, towarzyszko moja,

zimnokrwista caryco.