zamknął jej usta nutą amoniaku.
Co słowom do potu, a jej do jego słów?
Niezbieżne historie: pałąk zarysował niebo
nad tramwajem, niebo
nad tramwajem trwa. Pozostała
przestrzeń znów do zasłowienia, którą
mogłaby zająć, ale trzepot powiek
rozchybotał obraz. „Byki sforsowały
dzienne maksima”. „W pralce mam procesor
o lepszych parametrach”. „Wystarczy tąpnięcie,